Ostatnią rozmowę z piosenkarką zamieściliśmy w albumie 63. Odwiedzamy więc ją po blisko dwu latach.
Bohdan Gadomski: Niestety, nie ukazał się jeszcze albumik monograficzny pani, na który wszyscy czekamy. Ale było wiele recenzji, wywiadów, omówień pani występów. Przywiązuje pani wagę do reklamy i ocen prasowych?
Anna Jantar:Oczywiście. Czytam wszystkie krytyki. Do serca jednak biorę tylko krytykę twórczą. O ocenach złośliwych staram się w miarę możności najszybciej zapomnieć.
BG: W naszej z panią rozmowie sprzed dwóch lat, kolega Lesław Sagan wspomniał o "Złotej Płycie Anny Jantar, z nr 24". Teraz pojawił się w sklepach nowy pani longplay "Zawsze gdzieś czeka ktoś". Jest pani z niego zadowolona?
AJ: Nie bardzo. Szczególnie z technicznej strony płyty. Poza tym zaś jest spóźniona. Nagrałam ją przecież dwa lata temu. Obecne moje zainteresowania są inne. Śpiewam też inny repertuar.
BG: Podobno nagrywa pani trzecią płytę długogrającą?
AJ: Tak. Jestem w trakcie jej przygotowania. Nagra ją TONPRESS i będzie to pierwszy longplay tej bardzo operatywnej firmy. Niektóre pozycje, które ukażą się na nim, już nagrałam. Są to popularne piosenki: "Nic nie może wiecznie trwać", "Tak dobrze mi w białym", "Gdzie są teraz tamci ludzie", "Ktoś między nami". Z nowych nagrań - m.in. "Nie ma piwa w niebie", "Moje jedyne marzenie" i wiele innych. Na podstawie zebranych materiałów - częściowo już nagranych - wydaje się, iż będzie to najciekawsza z mych dotychczasowych płyt. Ale wkrótce też ma się ukazać mój albumik płytowy, również wydany przez TONPRESS, zaś dwa nowe single i kaseta WIPONu "Złote przeboje Anny Jantar" są w sprzedaży.
BG: Nie wspomniała pani o płycie z przebojami filmu "Grasse": "Hopelessly devoted to you" i "You're the one that I want". Rewelacyjnego nagrania dokonano w studio katowickim. Niestety jest nie do zdobycia!
AJ: Tak, tę całą płytę zainspirował film "Grasse", który oglądałam kilkakrotnie w USA. Film wzruszył mnie, przypomniał mi lata młodości. Zaproponowałam świetnemu wokaliście jazzowemu Stanisławowi Sojce wspólne nagranie przebojów z tego filmu. Zgodził się, a TONPRESS zrealizował nasz pomysł.
BG: Jaki jest w pani piosenkarstwie udział męża, znakomitego kompozytora, aranżera i dyrygenta, Jarosława Kukulskiego?
AJ: Duży. Jarek nie tylko pomaga mi w doborze repertuaru, ale przede wszystkim sam go dla mnie tworzy. Zwykle też jest kierownikiem muzycznym wszystkich mych nagrań.
BG: Niedawno wróciła pani z kolejnych występów w USA., W których miastach pani koncertowała?
AJ: Był to mój już czwarty występ w USA. Koncertowałam tym razem w Chicago i w Nowym Jorku. Śpiewałam m.in. w amerykańskich klubach muzycznych. Spotkałam się z żywiołowym, wręcz zaskakującym przyjęciem tamtejszych wielbicieli muzyki rozrywkowej. Zaskakującym, gdyż oprócz piosenek polskich (Nie wierz mi, nie ufaj mi", "Tyle słońca w całym mieście", "Zawsze gdzieś czeka ktoś" itd.)' śpiewałam sporo piosenek anglosaskich...
BG: Podobno znów jedzie pani do USA?
AJ: Otrzymałam propozycję dwóch następnych tournees po Stanach Zjednoczonych. Jeśli zostaną zaakceptowane przez PAGART - w najbliższym czasie znów pojadę do Ameryki.
BG: W jakich innych państwach ostatnio pani występowała?
AJ: Wielokrotnie śpiewałam w NRD, w Czechosłowacji, we Włoszech, na Węgrzech. Otrzymałam zaproszenia na szereg recitali do Związku Radzieckiego, do Czechosłowacji na występy telewizyjne oraz koncerty estradowe z Vaclawem Neckarem i jego grupą "Bacily", a także do Berlina. To wszystko w ciągu jednego roku.
BG: A w kraju?
AJ: Koncertuję w wielu miastach z grupa Perfekt, nagrywam... Pracy mam bardzo wiele. Wyjazdy zaczynają mnie męczyć. Coraz mniej jestem w domu, z Natalią, z rodziną...
BG: Współpraca pani z Budką Suflera będzie kontynuowana?
AJ: W nagraniach - tak. Szczególnie po wspólnym sukcesje "Nic nie może wiecznie trwać", Niedawno nagraliśmy dla Holendrów dwa utwory: "Układ z życiem" i "Do żony wróć". Mam nadzieję, że Polskie Radio także je zaprezentuje.
BG: Śpiewa pani niemal wyłącznie przeboje. Mogą one być "piosenkami ambitnymi"?
AJ: Przebój to dziecko mody. Powstaje spontanicznie i równie spontanicznie, "na gorąco", go odbieramy. Tekst słowny powstaje przeważnie do napisanej muzyki, co stwarza trudności w poetyckim dopracowaniu go - musi przecież podporządkować się muzyce, jej nastrojowi, jej rytmowi. Napisanie ambitnego tekstu do gotowej muzyki jest niezwykle trudne. W ambitnej zaś piosence tekst słowny jest równie ważny - czasem nawet ważniejszy! - co muzyka!
BG: Nie broni się pani przed opinią: "Jantar - to odtwórczyni przebojów"?
AJ: Taka opinia mi nie przeszkadza. Publiczność lubi przeboje, domaga się ich. Wykonawcy przebojów są zwykle przez słuchaczy lubiani. Przebój otworzył mi drzwi do kariery ("Najtrudniejszy pierwszy krok") - nie chcę więc rezygnować z przebojów, chociaż repertuar ambitniejszy i trudniejszy bardzo, ale to bardzo, lubię. Gdybym jednak zaczęła śpiewać właśnie ten ambitniejszy repertuar, i to w większej ilości, straciłabym przypuszczalnie bardzo wielu mych słuchaczy. A przecież nie śpiewam dla siebie...
BG: Czego mogą od pani oczekiwać członkowie KMP?
AJ: Lepszych, nowocześniejszych piosenek coraz lepiej przeze mnie śpiewanych. Oby!
BG: Czym może się pani pochwalić poza estrada?
AJ: Sukcesem osobistym: otrzymałam prawo jazdy! I tym. że zauważyłam u mojej córki, Natalii, zdolności muzyczne. Śpiewa bezbłędnie niemal cały mój repertuar. Debiutowała już w telewizyjnym "Studiu Gama" w czasie premierowego wykonywania przeze mnie piosenki "Jasne jak słońce", ze słowami Jana Brzechwy.
BG: Zmieniła pani fryzurę. Często ją pani zmienia?
AJ: Ostatnio coraz częściej. W tej obecnej nie byłam poznawana w Kołobrzegu... A o to właśnie mi chodziło...
BG: Dziękując pani za rozmowę, życzę w imieniu naszego Klubu dalszych świetnych przebojów, wielkiej pociechy z Natalii, chcielibyśmy też panią widzieć zawsze w tak znakomitej formie, jaką prezentuje pani obecnie!!!
Rozmawiał
BOHDAN GADOMSKI
Synkopa,1979